
WIELKI ORĘDOWNIK
Byłam na zakupach; niosłam ciężką
torbę. W pewnym momencie zachwiałam się przy oknie wystawowym, które od podłogi do sufitu było z bardzo
grubego szkła. Upadając całym ciężarem, uderzyłam w nie i rozbiłam szkło plecami. Znalazłam się na
parapecie witryny. Widziałam, jak sypią się kawały grubego szkła, błyszcząc ostrymi krawędziami.
Padały ostrzami prosto na mnie. Ale nie miałam sił, żeby wstać. Słyszałam, jak ludzie krzyczeli:
"Te szkła ją potną!". Ktoś podał mi rękę i wyciągnął ze stosu szkła.
Cały ten czas modliłam się do bł.
abp. Jerzego Matulewicza (Wcześniej wiele razy czytałam jego monografię autorstwa Kucza. Bardzo
przywiązałam się do Błogosławionego; w trudnych momentach zwracałam się do niego). Teraz gdy padały
na mnie kawałki szkła, a ludzie krzyczeli: "Potnie ją!", ja powtarzałam i powtarzałam: "Błogosławiony
biskupie Jerzy, pomóż mi".Wyciągnięto mnie z tej kupy szkła zdrową, bez żadnych obrażeń. I ludzie znów
krzyczeli: "Prawdziwy cud!". Ja też powtarzałam: "Prawdziwy cud".
Tak samo bł. Jerzy pomógł mi w czasie operacji oczu, i nie straciłam wzroku. Po operacji jaskry wzrok
miałam bardzo słaby. Zaczęła się katarakta. Groziła mi ślepota, ponieważ nieudana operacja jaskry grozi
ślepotą.
Na operację katarakty odprowadzał mnie mój brat. Jemu kilku lekarzy po obejrzeniu mojego
oka powiedziało: "Beznadziejnie". O tym wiedziałam i ja, ale gorąco modliłam się do bł. Jerzego.
Ksiądz Racziunas podarował mi kiedyś obrazek bł. Jerzego z jego relikwią.
Kiedy leżałam na stole
operacyjnym, mocno przyciskałam obrazek do serca i prosiłam bł. Jerzego, aby wstawiał się za mną
u Dobrego Boga. Jestem pewna, że tylko z powodu tej nadprzyrodzonej pomocy Bóg
pozostawił mi wzrok.
Chcę, aby wszyscy ufali bł. Jerzemu i za jego wstawiennictwem zwracali się w swoich potrzebach do Boga.
Błogosławiony Jerzy naprawdę jest wielkim orędownikiem. Modlę się i pragnę, by został ogłoszony świętym.
Rima Stepanavičiene, Marijampol