

Sławę świętości bł. Jerzego
Pan Bóg potwierdzał przez łaski i cuda zdziałane za pośrednictwem Sługi Bożego.
Pod jednym z nich Kościół przyłożył swoją pieczęć orzekając, że jest to wyraźny znak Boży.
Dotyczy on nadzwyczajnego
uzdrowienia Adelajdy T. na Litwie.
Od trzydziestu lat cierpiała
ona z powodu żylaków na lewej nodze.
Chociaż jako nauczycielka dawniej dojeżdżała rowerem do szkoły,
z powodu choroby musiała zrezygnować z tego środka lokomocji.
Żylaki stale się powiększały i sprawiały ból więc unikała chodzenia.
W 1974 r. z okazji przeprowadzki do nowego mieszkania nadwyrężyła nogę.
Nastąpiło ostre zapalenie żył i położyła się do łóżka. Nie mając żadnej nadziei na odzyskanie zdrowia,
a słysząc o przemożnym wstawiennictwie u Boga Sługi Bożego Arcybiskupa Matulewicza,
zwróciła się w modlitwie do Pana za jego pośrednictwem odmawiając
ku jego czci nowennę i obiecując zamówić Mszę św.
W czasie odprawianej nowenny pewnego wieczora zasnęła z bólem, a rano obudziła się zdrowa.
Żylaki i zapalenie żył całkowicie zniknęły, noga przybrała normalny wygląd i przestała ją boleć.
Swoją radością podzieliła się z rodziną i przyjaciółmi.
Aż do śmierci w 1979 r. mogła chodzić normalnie.
ŚWIADECTWA ZAMIESZCZONE
W CZASOPIŚMIE "W SŁUŻBIE MIŁOSIERDZIA"
KOLEJNE ŚWIADECTWA POTWIERDZAJĄ
ŚWIĘTOŚĆ NASZEGO ZAŁOŻYCIELA
I ZACHĘCAJĄ DO MODLITWY ZA JEGO WSTAWIENNICTWEM
TO CUD, ŻE DZIECKO NIE UMARŁO
Wnuczka urodzona dnia 18 sierpnia 1993 roku, zachorowała na zapalenie oskrzeli
w końcu maja 1995. Leczenie szpitalne trwało około tygodnia. Po powrocie ze
szpitala pozostawała w domu rodzinnym pod moją opieką. Rodzice byli pochłonięci
letnią pracą w swoim gospodarstwie rolnym w małej wiosce na Suwalszczyźnie.
Dziewczynka powoli traciła apetyt, szczuplała, a po 2 miesiącach pojawiły się wymioty.
czytaj więcej
MOJE SERCE RADOWAŁO SIĘ
I PŁAKAŁO ZE ZDZIWIENIA
W lipcu 1987 roku spuchły mi obie
nogi w kostkach i stopach. Leczyłam się w przychodni
w Poniewieżu u swojego lekarza rejonowego. Po zrobieniu zdjęcia nóg lekarz mi powiedział,
że mam artrozę kostek i stóp.
czytaj więcej
STAN BEZNADZIEJNY
W dniu 8 czerwca 2000 roku wczesnym
rankiem moja mama, w wieku 60 ukończonych lat, upadła na schodach podczas schodzenia do piwnicy.
Straciła przytomność. O godz. 630 pogotowie zabrało ją do szpitala wojewódzkiego, a za ok.
2 godziny trafiła na salę operacyjną. Stwierdzono duże skrzepy w mózgu i wykonano operację mózgu
z prawej strony.
czytaj więcej
BŁ. JERZY WSPIERAŁ NAS W WALCE Z CHOROBĄ
Syn w październiku kończy
18 lat. Mając 3 lata, był operowany w klinice w Zabrzu z powodu wrodzonej wady serca. Miał ubytek
w przegrodzie międzyprzedsionkowej typu "ostium securdum", który został zszyty szwem ciągłym w
dniu 30 listopada 1992 roku. Okres pooperacyjny przebiegał bez powikłań.
czytaj więcej
CHŁOPIEC WYZDROWIAŁ
To wydarzyło się ubiegłego lata w czerwcu. Mieszkam na wsi, i jak to latem, najwięcej
pracy jest przy sianie. Zatem rozrzucałem traktorem siano, a za mną biegał syn kuzynki.
Nie zauważyłem, że wpadł pod przetrząsarkę do siana.
czytaj więcej
OBDAROWANY ŁASKAMI
Kiedy odbierałam ze szpitala
w Kłajpedzie położnicę z dzieckiem - moją wnuczkę, lekarze nie chcieli go oddać.
Ich zdaniem dziecko miało wady serca i mogło znaleźć opiekę tylko w szpitalu.
czytaj więcej
WIERZĘ, ŻE POMOGŁO MI
WSTAWIENNICTWO BŁ. JERZEGO
Mniej więcej przed 20 laty zaczęły
mnie boleć nogi. Najpierw zaczęłam się leczyć sama -
smarowałam nogi różnymi maściami. Wypróbowałam wszystko, czego mi doradzano. Kilka lat
jeździłam do sanatorium w Birsztonie i Druskiennikach. Tam leczono mnie gorącym błotem,
za pomocą kąpieli, pryszniców i masaży.
czytaj więcej
OBUDZIŁEM SIĘ ZE ŚPIĄCZKI
Mnie, zdrowego mężczyznę,
zupełnie niespodziewanie powaliła ciężka choroba. W połowie grudnia 2004 roku lekko zraniłem się w głowę.
Rana wyglądała niegroźnie, zupełnie niewarta uwagi. Niestety.
Rano w Boże Narodzenie w kościele zaczęły mną wstrząsać dreszcze. Wyglądało to jak zwykły atak grypy.
Tymczasem był to początek niebezpiecznej dla życia choroby wirusowej.
czytaj więcej
CZUŁAM JEGO OPIEKĘ
Dnia 7 września 2005 roku w lewej
piersi wyczułam dość duże, lecz niebolące zgrubienie. Wyniki badań wykazały, iż są to komórki raka.
W październiku miałam operację. Wycięli mi 5-centymetrowej wielkości guz z piersi od strony lewej pachy,
który znajdował się na naczyniu limfatycznym. Po 2 tygodniach dowiedziałam się, że wynik patologiczny
wykazał raka piersi.
czytaj więcej
WIELKI ORĘDOWNIK
Byłam na zakupach; niosłam ciężką
torbę. W pewnym momencie zachwiałam się przy oknie wystawowym, które od podłogi do sufitu było z bardzo
grubego szkła. Upadając całym ciężarem, uderzyłam w nie i rozbiłam szkło plecami. Znalazłam się na
parapecie witryny. Widziałam, jak sypią się kawały grubego szkła, błyszcząc ostrymi krawędziami.
Padały ostrzami prosto na mnie.
czytaj więcej
CIĄŻA OCALONA
Pod koniec 1996 roku będąc na spacerze
z dziećmi znalazłam w kałuży obrazek z bł. Jerzym Matulewiczem, z którego ktoś zrobił "samolot"
(w tym czasie byłam piąty raz w ciąży, wychowywałam już trzech chłopców; jedno dziecko zmarło wkrótce
po porodzie). Podniosłam obrazek, przyniosłam do domu, wyrównałam go żelazkiem i schowałam.
czytaj więcej
![]()